Blog > Komentarze do wpisu

Skąd się wzięła legenda o Eldorado?

Wymyślili ją Hiszpanie pod wpływem opowieści Indian. Konkwistador Gonzalo Jimenez de Quesada, po 11 miesiącach drogi przez kolumbijską dżunglę, na początku 1537 roku trafił na płaskowyż Cundinamarca. Znajdowały się tam zasobne wioski plemienia Czibczów. Szczególne wrażenie na przybyszach zrobiły cienkie arkusze złotej blachy, pobrzękujące na wietrze (ich dźwięk określali jako "najsłodszą muzykę", jaką słyszeli). Indianie uznali Hiszpanów za bogów, jednak ich zachłanność szybko doprowadziła do konfliktu. W starciu z Europejczykami dysponującymi bronią palną, pancerzami i końmi tubylcy byli bez szans. Zdobywcom chodziło jednak nie tylko o ziemię (na płaskowyżu założyli dzisiejszą stolicę Kolumbii – Bogotę), ale i o złoto. Jeden ze starców na torturach opowiedział im, że wodzowie plemienni spotykają się co roku nad jeziorem leżącym na wschodzie i w jego toń wrzucają złoto i drogie kamienie, a ciało jednego z wodzów zostaje pokryte złotym pyłem, który ten zmywa z siebie w jeziorze. Legenda o "złotym człowieku" (po hiszpańsku el dorado to tyle co "pozłacany") na kilka stuleci zawładnęła umysłami poszukiwaczy przygód i bogactwa. Zdaniem większości z nich jezioro, o którym mówili Indianie, to Guatabita, zajmujące stożek wygaslego wulkanu. Od XVI wieku kilkakrotnie próbowano je osuszyć, by zdobyć skarby, jednak znajdowano tylko drobne ozdoby o niewielkiej wartości.

 

Źródło: magazyn "SEKRETY NAUKI" (marzec 2013)

sobota, 07 czerwca 2014, berta202

Polecane wpisy